Sekty

    Wyraz „sekta” pochodzi z języka łacińskiego (łac. secta - zasada życiowa, za którą się podąża) i pierwotnie określano nim odłam wyznaniowy, głoszący poglądy religijne niezgodne z oficjalną doktryną wiary kościoła, z którego się wywodził. W dzisiejszych czasach sektą nazywamy grupę ludzi, która posiada swojego przywódcę (guru). Sprawuje on autorytarną władzę i traktuje członków grupy instrumentalnie, w celu osiągnięcia korzyści materialnych, społecznych czy politycznych. Ale ludzkie zło działające w sektach, to nie tylko guru urabiający grupkę swoich wyznawców. To o wiele bardziej szkodliwy, bo posiadający założoną maskę i oddziałujący na tysiące ludzi dygnitarz, dyrektor, oficer, ksiądz, bioenergoterapeuta czy polityk. Jest ono (to zło) wszystkim, czego nienawidzimy w głębi serca, jeśli ogranicza naszą wolność i jest źródłem cierpienia oraz upokorzenia, lub jest wszystkim tym, czego pragniemy, gdy stoimy po drugiej stronie barykady i wespół z innymi oprawcami czerpiemy korzyści z przynależności do Sekty Zła, która wspiera nas w osiąganiu wszystkich celów, jeśli tylko zaprzedaliśmy się jej w upokarzaniu, niszczeniu i zabijaniu swoich bliźnich, nierzadko własnych dzieci. Na temat sekty systemowej i kościelnej istnieje w Internecie wiele publikacji oraz materiałów, jak na przykład głośne dzieła autorstwa K. Deschnera: Opus Diaboli, czy Kryminalna Historia Chrześcijaństwa. Poniżej można przeczytać o sekcie ezoterycznej i rodzinnej...

 

Sekta ezoteryczna - (opracował Zbyszek Popko)

W ostatnich czasach obserwujemy wzmożony rozwój ezoteryki i coraz większe społeczne zainteresowanie niekonwencjonalnymi sposobami leczenia oraz poprawiania stanu zdrowia i własnego życia. Mało ludzi zdaje sobie jednak sprawę, że zdecydowana większość bioenergoterapeutów to zwykli oszuści, którzy nie dość że nie posiadają skutecznych umiejętności uzdrawiania, potrafią często zmanipulować nieświadomych pacjentów…      

    Sekta ezoteryczna jest bardziej niebezpieczna od sekty kościelnej, ponieważ tłumaczy wiele rzeczy, odwołując się do nauki, na co zdyskredytowana metodologia kościelna nie może już sobie pozwolić. Odwoływanie się ezoteryków do odkryć naukowych nie oznacza bynajmniej, że korzystają oni z własnych, wypracowanych, nowoczesnych rozwiązań. Jest ono jedynie przejawem błyskotliwego tłumaczenia pewnych obszarów życia energetycznego w bardziej przystępny sposób, za sprawą posługiwania się zdobyczami naukowymi tak, jakby były one ich własnymi odkryciami.

    Sekta ezoteryczna robi więc co tylko może, aby jak najwięcej ludzi odniosło wrażenie, że to, co głosi i promuje, jest przez nią wypracowane, że jako jedyna ma dostęp do wiedzy i technik, którymi może ingerować w struktury ludzkiej energetyki. Uzurpuje sobie nawet możliwość i prawo ingerencji w przestrzenie duchowe, które przecież dla cząstek materialnych i energetycznych w ogóle nie istnieją.

    Mamy więc sytuację, gdzie odkrycia w dziedzinie fizyki, biologii oraz medycyny, promujące nowe rozwiązania zarówno w aspekcie teoretycznym, jak i praktycznym, ezoteryka uznaje za swoje lub wspierające głoszone przez nią teorie. I tak wiele skonstruowanych w ostatnich latach aparatów ustawiających ludzką energetykę, a przez to poprawiających ludzkie zdrowie, które są stricte rozwiązaniami naukowym, ezoteryka inkorporuje jako potwierdzenie tego, co ezoteryk potrafi uruchomić swoim działaniem energetycznym.

    Należy jednak pamiętać, że osoba, która posługuje się stosownym sprzętem technicznym jest rzemieślnikiem, kimś w rodzaju wykwalifikowanego pielęgniarza, a nie ezoterykiem. Powszechnie sądzi się, że ezoterykiem jest ten, kto potrafi uruchomić w sobie tak pokaźny potencjał duchowy i energetyczny, który pozwala naprawić błędy w ludzkich zapisach DNA na poziomie fizycznym, energetycznym i duchowym. Takich ludzi określano dawniej mianem „szamana”. I tylko taki człowiek potrafił należycie zadbać o ludzkie zdrowie i psychikę.

    Współczesny ezoteryk to członek sekty, który – korzystając z dobrodziejstwa ludzkiej wiedzy, korzysta z niej zaledwie fragmentarycznie, za nic nie rozumiejąc całego mechanizmu – to potrafi tylko mistyk i szaman. Ezoteryk działa lub udaje działanie zaledwie we fragmencie materialnej i energetycznej rzeczywistości. Tylko niektórzy potrafią coś osiągnąć, większość zaś oszukuje, nic nie wie i nic nie umie oraz świadomie korzysta z ludzkiej niewiedzy, próbując jedynie uruchomić w ludziach ich własny mechanizm samoregulacji. Jak się uda, to dobrze, bo sobie przypiszą zasługi, jak nie, to winą za niepowodzenie obarczą cokolwiek, nawet osobę, na rzecz której podjęli się wysiłku „uzdrowienia”.

    Wiedza członków ezoterycznej sekty jest tak żenująco niska, że zaskakuje fakt, iż mają odwagę się reklamować. Ale skoro nawet oni tkwią w mroku niewiedzy, to co tu dopiero mówić o reszcie społeczeństwa, zajętego swoimi sprawami… Większość ezoteryków ukrywa własną ignorancję pod stertą dyplomów i nikomu nie potrzebnych kursów. Aby podtrzymać iluzję, stworzyli niezłe struktury i mity, którymi ogłupiają pacjentów, bezczelnie ich wykorzystują, prawie nic w zamian nie oferując.

    Ten kto czyta „Nieznany Świat” czy „Wróżkę”, kto obłożył się dziesiątkami dyplomów (a to kurs masażu, a to kurs uzdrawiania, a to to i tamto), wypisywanych we wspierającym się i wzajemnie promującym towarzystwie ezoterycznym, nie jest żadnym uzdrowicielem. Najczęściej to oszust, który przed innymi udaje, że może więcej niż oni, podczas gdy potrafi dokładnie to samo co inni ludzie, ale tego im wprost nie powie, bo to nie leży w jego interesie. Tworzy więc wokół siebie otoczkę pseudonauki, pseudowiedzy, podczas gdy tak naprawdę jak nic nie wiedział, tak i nic nie wie.

    Utworzyła się kasta „mistrzów”, którzy mistrzami są tylko z nazwy, więc by działać, muszą kreować taki wizerunek siebie, który spotka się ze społecznym, zaprogramowanym uznaniem i zapotrzebowaniem, dzięki czemu będą mogli czerpać z tego stosowne zyski. Celowo „zapomnieli” przy tym dodać, że korzystają z tych samych mocy, które drzemią w każdym człowieku, choć mogą być programowo zablokowane. W przeciwieństwie do szamana, który uczył i podpowiadał, jak każdy człowiek może korzystać z własnej wewnętrznej mocy, wikłają go w finansowe uzależnienia, ukrywając ten fakt przed zawierzającym im człowiekiem.

    Sekta ezoteryczna to „głupawa”, niebezpieczna, bo systemowo oflagowana, grupa ludzi tworząca społeczne zapotrzebowanie na usługi, które sami proponują. Kreują oni swoisty egregor, cały program potrzeb, który sam z siebie tworzy nową, chorą rzeczywistość energetyczną, z której sami twórcy czerpią korzyści. Są siewcami potrzeb, jakie z zyskiem sprzedają. Są twórcami pseudosystemów i pseudokursów, na których uczą strachu i utrzymywania napięcia. Ezoteryk podobnie jak Kościół, który odciął człowieka od Boga, a potem wmówił mu, że Bóg jest osobowy i w tymże Kościele mieszka, uruchamia w ludziach potrzeby, jakie nie istniały, gdy panowała równowaga w świecie energetycznym, typowa dla pierwotnych plemion.

    Obecnie dochodzi do takich absurdów, że ezoterykiem okrzykuje się każdy, kto uzyskuje dyplom masażu czy bioenergoterapeuty, choć wystarczyłoby przeczytać odpowiednią książkę i wsłuchać się w podszepty własnego ciała, aby nauczyć się więcej, niż opisano w literaturze. Rzecz w tym, że bez dyplomu, bez finansowego wkupienia się w szeregi braci ezoterycznej, już niedługo nie będzie mnożna wykonywać w Polsce zawodu uzdrawiacza, choć w tę zdolność Bóg wyposażył każdego człowieka i żaden dyplom czy ludzkie prawo nie powinno tego zakłócać bądź zabraniać. No, ale gdyby nie te ograniczenia, mało kto przyszedłby po usługę do ezoteryka...

    Mamy więc ezoteryczną klikę, która wspiera się w oszukiwaniu ludzi, tworzy mity, przyznaje sobie nagrody, wywyższa się ponad innych, a wszystko po to, by zwabiać do siebie pacjentów, by żyć z ich cierpienia. Tych, którzy wiedzą o co chodzi, jest garstka, a będąc w mniejszości, na wszelki wypadek nie zabierają głosu, bo to może oznaczać wypadnięcie poza margines, a więc i całkowite zamknięcie interesu. Kto próbował tego „zawodu” ten wie, jak z dnia na dzień malała klientela u tych, którzy odważyli się mówić prawdę o ezoterycznych machinacjach, jak głoszono, iż to oni sami sprowadzają zło i rujnują innym zdrowie.

    Znam ludzi, których z powodu nagonki odcięto od potrzebujących, choć nieźle sobie z uzdrawianiem radzili. Tak bowiem działa w Polsce i na całym świecie mafia ezoteryczna. Wyłamują się z tego procederu tylko mistycy i szamani, którzy są dla ludzi i za swoje czyny odpowiadają świadomie jedynie przed Bogiem. Zapewnie czytający te słowa ezoteryk (słowo na równi obraźliwe jak „katolik”, ponieważ określa ono poziom ignorancji), natychmiast wpadnie na pomysł, by napisać to samo o mnie, bo skoro Popka ktoś tępi, to trzeba to powtarzać w kółko, aż stanie się to jego kamieniem cmentarnym. Jednak nic z tego. Po pierwsze jestem za mocny na takie gierki i ataków się nie boję, po drugie jako jedyny w Polsce szaman prawdziwie dbam o budzenie świadomości w naszych rodakach. Dlatego rozumieją oni coraz więcej i dzięki skalom mogą wszystko zweryfikować.

    Prawda leży po mojej stronie, a czas pracuje na moją korzyść. Pracuje dlatego, że od lat nic innego nie robię, tylko rozwijam się duchowo i tego samego uczę innych. Nikogo nie oszukuję. Co zasiewam, to zbieram… Ponadto staram się brać za swoje usługi i warsztaty jak najmniej. A mógłbym, wręcz przeciwnie, brać do woli, bo przekazywana przeze mnie wiedza nie była przecież dotąd w ogóle dostępna. Tymczasem cały polski ezoteryczny rynek opiera się na zżynaniu informacji od innych. Niestety na zżynaniu się kończy, stąd masowa kompromitacja tego rynku, który tworzy wokół ezoterycznych spraw otoczkę ekskluzywnej tajemniczości. Jej odsłonięcie za stosowną opłatą ma dać wgląd w sprawy ponadczasowe, choć niczego takiego tam nie znajdziecie. Jeśli zaś chcecie się poprawnie odnaleźć w całości, nie będąc oszukanymi przez innych, wydrukujcie skale ze strony www.popko.pl i nauczcie się z nimi pracować. Szybko odkryjecie ezoteryczną mistyfikację i pojmiecie, że przekazana wam za moim pośrednictwem darmowa wiedza znacznie przekracza zakres tego, co mogą wam zaoferować wszystkie szkoły ezoteryczne i zakony na całym świecie.

    Zapewne wielu z was zada sobie pytanie, czemu rozdaję tak cenną wiedzę za darmo? A kto powiedział, że za darmo? Realizuję w ten sposób swój plan, którym jest szczęście każdego człowieka na Ziemi. By do tego doszło, muszę uczestniczyć w budzeniu się ogólnoludzkiej świadomości. By tak się stało, ten kraj trzeba dźwignąć z kolan, a żeby go dźwignąć, muszę wam pomóc wzrosnąć. A gdy wzrośniecie, pomogę wam zrealizować wasz plan, którym jest szczęście każdego człowieka na Ziemi. By do tego doszło, musicie obudzić ogólnoludzką świadomość. By tak się stało, ten kraj trzeba dźwignąć z kolan, a by go dźwignąć, musimy razem pomóc wzrosnąć innym… I wtedy wspólnie będziemy się śmiać z mojego, naszego fortelu…

Co do ezoteryki:

    Trzeba bardzo uważać, z usług jakiego człowieka się korzysta, bowiem zdecydowana większość ezoteryków to nie tylko nic nie potrafiący oszuści, ale na dodatek ludzie wplątani w sieć energii przeciwnej, przez co kontakt z nimi może być bardzo niebezpieczny. Po kontaktach z nimi posypią się wam związki, padnie życie, sami zmienicie się na gorsze. Niektórzy chwalą sobie ten stan, bo stając się egoistami, ludźmi wykorzystującymi innych, sięgają w końcu po upragnione cele. Sięgają, ale kosztem duszy, za co zapłacą szybciej, niż myślą... Jeśli już musicie skorzystać z usług kogokolwiek, rzućcie go na skale i sprawdźcie. Przynajmniej nie popełnicie błędu i nie będzie gorzej, niż było…

    Baczcie też, by nie dać się wrobić w ezoteryczne oszustwa dotyczące żywienia. Promuje się cud-suplementy, które mają być prawdziwym ratunkiem dla zdrowia i waszej kondycji. I rzeczywiście, część z nich wspomaga nasze fizyczne ciało. Ale tylko część. Reszta potrafi je niszczyć. A co do tych wspomagających, tych za 100 zł buteleczka... Hm… Przeczytaliście ulotkę o zawartości? Przecież wytworzyli je z warzyw… Czyż nie lepiej kupić świeże? Będzie taniej. Że co, że tam są dodatkowo dosypane pierwiastki? Nie są – dostały się razem z kalafiorem, były w nim zawarte. Nauczcie się rozpoznawać fortel i nie dawajcie się nabierać oszustom, którzy z kalafiora, cennego skądinąd warzywa, robią enigmatyczną substancję o wyjątkowym działaniu. Zdecydowana większość suplementów przegrywa z sokiem z marchewki. Nie żartuję… Sprawdźcie...

    Z kolei, co do działań energetycznych ingerujących w sferę duszy i ciała, to ledwie 2% ezoteryków radzi sobie z tym tematem. Reszta z uśmiechem czeka na efekty, które wiarą uruchamiacie w sobie sami. W 90% przypadków to nie uzdrowiciel poprawił wasz stan zdrowia, ale system samoregeneracji, który obudził się na wasz rozkaz, gdy widząc przed oczami machające ręce bioenergoterapeuty, poczytaliście to za cudowny znak wkraczającej do waszego ciała mocy. Nie zapominajcie o tym fortelu.

    Sprawdzałem niedawno osoby reklamujące się jako duchowi uzdrowiciele i egzorcyści, także te występujące w programach „ezo” i byłem zdruzgotany ich skutecznością. Nie dosyć, że niczego nie robiły, to jedna ze starszych pań z programu „ezo” (TVN), zostawiała na dodatek w ludziach kotwy, przez co chwilowy stan rzekomego uniesienia energetycznego, postrzeganego jako pozytywne działanie, bo się przecież coś poczuło, zmieniał się do 3 tygodni w całkowite rozwibrowanie. Za takie rzeczy powinno się karać. Ale kogo? Naiwnego człowieka, oferującego swoje usługi, który sam padł ofiarą działania sił, z którymi mówi, że walczy, czy samego zainteresowanego, że nie wyczuł, z kim ma do czynienia? A gdzie to sprawdzić? Teraz już wiesz – i sprawdź sam…

    Kolejna rzecz: wróżby, przepowiadanie przyszłości, które potrafią spędzić sen z powiek. Nie przeczę, część osób dosyć zręcznie wnika w tworzące się ścieżki losu, ale żadna z nich nie potrafi ich zmieniać. Odczytują, bezradnie przyglądając się temu, na co się w waszym życiu zanosi. Nie tego wam trzeba – potrzebujecie totalnego oczyszczenia, wzmocnienia i nauczenia się umiejętności tworzenia ścieżek losu wedle własnego życzenia. Takiej sztuki świadomego śnienia... Wszystko to macie wyjaśnione w videoblogu na mojej stronie internetowej. Mam nadzieję, że weźmiecie to sobie do serca.

    Na koniec dodam tylko, że magiczne sztuki są zaledwie instrumentem potwierdzającym energetyczne i duchowe sygnały dopływające do ludzkiej istoty. Sygnały wciąż docierają, tylko za dużo myślący i rozemocjonowany człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy. W energetycznym amoku jest na nie głuchy. Wystarczy się jednak wyciszyć i odczuć pasma tworzącej się rzeczywistości, a księga wiedzy otworzy swoje opasłe stronice. Mało tego: każdy człowiek może opracować swoją indywidualną metodę zaglądania do księgi wiedzy, czy jak kto woli – opracować indywidualny sposób rozszyfrowywania docierających doń informacji. Wystarczy dla przykładu wziąć garść monet i umówić się co do przesłania – zakodować znaczenie utworzonych przez nie figur, po czym zadać pytanie i nimi rzucić. Monety spadną i ułożą się tak, byście mogli odebrać przekaz wedle ustalonych założeń. W ten sam sposób można opracować nieskończoną ilość metod odczytujących docierające do nas informacje. To tak prosta sztuczka, że żyją z niej miliony ludzi na całym świecie. I każdy z was może to samo, wystarczy umiejętnie skorzystać z istnienia pól informacyjnych.

    Oczywiście, trzeba nieco praktyki, by w tym wszystkim się właściwie odnaleźć, ale naprawdę potrzeba na to niewiele czasu. Wspomniałem o tym jednak nieprzypadkowo, chciałem byście dostrzegli, że to sama umiejętność przygotowywania sposobów odczytywania sygnałów dopływających do człowieka jest techniką, a nie sposób ich interpretacji. Informacje płyną stale z pól duchowych, energetycznych i fizycznych i każdy człowiek może opracować swój indywidualny sposób ich postrzegania. Pamiętacie szamańskie rzucanie kośćmi? Każdy szaman miał inne kości, podobnie jak wróżbita karty. To nie karty czy kości były techniką, ale sama zdolność odbierania sygnałów – karty i kości to zaledwie osobisty sposób ich odczytywania. Wymyśl własny, a zaskoczy cię jego skuteczność. I co ważniejsze, będzie dopasowany do ciebie.

 

Sekta rodzinna.                                                                      

    Opiszę teraz jedną z najgroźniejszych sekt, żerującą na najbardziej osobistych i intymnych obszarach ludzkiego życia, która niszczy co drugą osobę w naszym kraju – sektę rodzinną. Oprawcami w tej sekcie są ci, co ślubowali aż do śmierci miłość i uczciwość wobec drugiego człowieka, obiecując wspierać go w cierpieniu, chorobie oraz innych, trudnych sytuacjach życiowych.

    Ale w życiu obowiązują ścisłe prawa energetyczne, które sprawiają, że ciśnienie energii płynącej z człowieka posiadającego większą moc, przytłacza tego, co jest słabszy. Do tego dochodzi fakt, że zło, już na poziomie egoizmu, jest znacznie potężniejsze od prób wibrowania w świetle człowieka otwierającego serce, przez co negatywni w swojej postawie ludzie, kontrolują myśli i emocje słabszych energetycznie partnerów, wdrukowując im uzależniające programy, które każą tym ostatnim wierzyć w to, że ich partner-uzurpator w swoich poczynaniach ma zawsze rację, że to ich, a nie jego zachowanie jest naganne (społecznie nieakceptowane), oraz że muszą się mu podporządkować, aby swoją posługą i powinnością należycie wypełniać obowiązki rodzinne.

    Dopiero fizyczny ból i psychiczny terror rodzi niemożność wytrzymania w niewolniczym kieracie i poddaje w wątpliwość te wdrukowywane tezy. Z wolna rodzi się bunt, a głos sprzeciwu wobec oprawcy staje się coraz bardziej słyszalny. Wtedy dzieje się rzecz najgorsza - przywódcy rodzinnych sekt wszystkimi dostępnymi środkami łamią wolę usidlonego człowieka, a złamanego jeszcze mocniej utwierdzają w poczuciu winy i niemocy. Tylko nielicznym udaje się uciec. Gdy więc któryś z nich dotrze do mnie na warsztaty i odzyska moc, której z powodu oprogramowania nie potrafił nigdy użyć, a nadto podpięty pod wysokie pasma mocy duchowej sam zablokuje energię zła w ciemiężycielu (energię Przeciwną), przez co odwraca energetyczną przewagę, samemu stając się mocniejszym energetycznie (w energii Jedynej, tej samej, w której powołano duszę i ciało), wówczas dotychczasowy władca wpada w bolesny stan słabszych wibracji i całym sobą odczuwa nieznane mu energetyczne otępienie, za którym idzie odczucie własnej niemocy i tracenia kontroli nad partnerem, światem i innymi ludźmi. Wtedy zaczyna się brutalna walka o odzyskanie mocy hitleryzmu. Walka na śmierć i życie. Pojawiają się groźby i prośby. Przychodzi bezwzględne, solidarne wsparcie tych członków rodziny, którzy również dominują nad innymi, a czując zagrożenie własnych interesów, pospiesznie mobilizują wspólne siły. Rozpoczyna się „przeciąganie liny”, którego celem jest wywołanie z przeszłości tych wspomnień, tych sytuacji, w których zło dominowało nad uczciwszą i słabszą jednostką. Gdy to się uda i nawiedzenie stanami energetycznymi z przeszłości na powrót wypełni przestrzeń, odtwarzając niekorzystny układ sił, wówczas zło boleśnie karze partnera za wolnościowy zryw i ze zdwojoną siłą niszczy go na wszystkich obszarach jego egzystencji.

   Dlatego bardzo ostrożnie i uważnie należy podchodzić do zawierania intymnych znajomości oraz tworzenia związków partnerskich. Warto sprawdzić na skalach, jaką energią posługuje się w swoim życiu kandydat na partnera, lub poprosić o takowe sprawdzenie osobę biegłą w tym temacie. Należy zawsze pamiętać, że zło (energia Przeciwna), to obszar stałej konkurencji i podporządkowania wszystkiego wszystkiemu. Każda rzecz, każdy argument jest źródłem nacisku, orężem, którym toruje się drogę do zwierzchnictwa, do formalnego wywyższania się. Każda metoda jest dobra, o ile skutecznie pozwala zapanować nad słabszym konkurentem. Dyplom, mięśnie, władza, układy, agresja, nienawiść itd., cokolwiek, co prowadzi do zwycięstwa, jest godne zabiegów. Interes ogółu to mrzonka, historyjka, którą skarmia się naiwnych po to, by ich efektywniej uzależniać od siebie i wykorzystywać. Miodopłynne słowa o braterstwie, o prawie moralnym, o Bogu i cnocie sierotki Marysi są ujęte na kształt mitu, którym się łamie wolę poddanych. To obszar działania całego oprogramowania matrycy, a kto je przyjmie za swoje, natychmiast uruchamia potężne moce, dzięki którym bez problemów ujarzmi ludzi kierujących się głosem rozsądku i sercem, czyli zakotwiczonych w energii Jedynej, tej mającej w naszym świecie nałożone progi.

    Ten świat nie zna kompromisów. Układy są wyłącznie próbą sił, gdzie w każdej chwili mogą nastąpić przetasowania. To pole ustawicznej walki, stałych nieporozumień i nagonek na przeciwników. A im większe zezwierzęcenie, im bardziej zaawansowana ciemna przemiana, tym większa moc energetyczna i programowo wymuszone większe uznanie w oczach społeczeństwa. Także większa skrzynia skarbów. Tyle tylko, że tutaj iluzja goni iluzję. Bolesne niespełnienie powoduje stany napięcia, które każdy stara się stłumić stałym podnoszeniem poprzeczki dla własnych dążeń, by w tym spotęgowanym wysiłku zagłuszyć jęk własnej duszy. Im więcej wyzwań, im więcej zysków, im więcej partnerów, im więcej czegokolwiek, tym większe zatracanie się w pracy i coraz mniejsza wiara w osiągnięcie spokoju. Zdobycie kolejnego szczytu niczego już nie potrafi zmienić. Jak bumerang powraca napięcie i znów tłumi się lęk gonitwą za dobrami, miłością i władzą. Byle zagłuszyć samego siebie. I tak w kółko Macieju... Dodam tylko, iż od poziomu szóstego, kiedy zostaje uruchomiona prawdziwa moc grzeszna, człowiek z wolna się zatraca, staje się zły, coraz bardziej występny, wyraźnie antyludzki. Szóstka, to pierwsze przekleństwo, to chory egoizm. Taki człowiek pozostałych ludzi traktuje instrumentalnie, podmiotowo, jak narzędzie do spełniania zachcianek.

    Na pewno wielu z was, nie raz próbowało przekonać do swoich racji zwyczajnego egoistę. Okazywało się to niemożliwe z tej prostej przyczyny, iż natura zła posługuje się potężniejszą energetykę. Żadne argumenty, choćby najsłuszniejsze, żadne zastraszenia, choćby żywcem wyjęte z kryminałów, nie są w stanie złamać woli złego człowieka.

Opracował Tadeusz, na podstawie materiałów ze strony www.popko.pl

 

Wszystkie prawa zastrzeżone.Strona wykonana przez Strony WWW - doneta.pl